„Początek u Kresu Drogi”

Usiadłem na samym końcu wielkiego tłumu, jaki zebrał się nad rzeką, na kamienistym brzegu za miastem. Byłem ostatni, ale podeszli i do mnie. Wyglądali ubogo, byli chyba towarzyszami albo wręcz służącymi mężczyzny, który w oddali jakby coś tłumaczył otaczającym go ludziom, żywo przy tym gestykulując. Nie słyszałem, co mówił, siedziałem zbyt daleko. Zresztą w tym gwarze trudno było cokolwiek zrozumieć, docierały do mnie tylko pojedyncze słowa, te, wypowiadane głośniej i z emfazą. Mówił w miejscowym dialekcie, więc tym bardziej nie miałem szans by ze strzępów docierającej do mnie przemowy złożyć jakąś zborną całość. Dałem więc sobie spokój z nasłuchiwaniem i skupiłem uwagę na obserwowaniu tego, co działo się wokół mnie….
Książka do pobrania – TUTAJ